KONTROLOWANI

TAJNE PRZEZ POUFNE

Nic nie wiem

Tym razem minęły zaledwie niecałe 3 miesiące. Zaledwie.

Właśnie miała być długa notka, ale złapałam się na tym, że ja Wam zawsze narzekam na brak czasu. Tym razem zwyczajnie opowiem krótko, co z życiem mym pięknym się dzieje.

1. Ślubnie

Data jest, nauki zrobione (tzn. 5-minutowa wymiana kopert z księdzem), sala jest. I to by było chyba na tyle. Niechże mi ktoś podpowie, czy cokolwiek jeszcze muszę zrobić asap. Czy mogę sobie czekać do września?

Ps. Tak, wiem, że sukienka, ale podobno nie muszę jeszcze, czyli nie już teraz, natychmiast, prawda? Bo Becik zaszła niecałe pół roku wcześniej, ale na pewno da się później, mam rację?

2. Mieszkaniowo

Zmieniamy mieszkanie na większe. Wybraliśmy już takie, które będzie oddalone od centrum na odległość do 15 minut komunikacją, ale które nie będzie zbyt blisko tego centrum. Takie, które nie będzie przy głównej drodze, które będzie miało dwa porządne balkony, dwie porządne łazienki i garderobę. Minusem jest to, że oddanie nastąpi dopiero na początku 2019 roku, a do tej pory będziemy musieli sobie poradzić na naszych 50 metrach.

3. W pracy nic mi się ostatnio nie chce robić. Powiem Wam, że korpo to jest jednak zło. Zabija we mnie resztki kreatywności. Dzięki Bogu za ten drugi etat, bo bym sczezła.

Reklamy

Single Post Navigation

18 thoughts on “Nic nie wiem

  1. Flo. on said:

    Moja siostra ma zamiar wyjść za mąż we wrześniu i w krakowskich salonach powiedzieli jej, że suknie musi zamówić najpóźniej w marcu.

    • Co?:| Ale ja nie mam czasu w marcu, a mój ślub to praktycznie sierpień przecież. Jeeeezu, ja nawet nie wiem, jakie mi się podobają:(

      • Flo. on said:

        Może po prostu chciały ją zmobilizować do decyzji, bo suknie wybrała już jakoś w styczniu. Z tego co pamiętam ja swojej zaczęłam szukać nie wcześniej niż w lutym/marcu, a zanim znalazłam to była już wiosna i to taka późna raczej, a jak wiadomo ślub to też był wrzesień tyle ze ponad dekadę temu;p

        • Czyli jest dla mnie nadzieja:D
          Tknięta złym przeczuciem, zaczęłam przeglądać te sukienki i wychodzi, że już mi się chyba z 10 spodobało. Może zrobię kombo, jak sądzisz?

          • Flo. on said:

            Jak dla mnie to możesz mieć wszystkie 10 i co godzinę się przebierać;)

            • Nie pomagasz, wiesz? Myślisz, że jak jesteś matką, to więcej Ci wolno? Opanuj się.
              Ps. Jakąś notkę o bobasisku byś wrzuciła, bo codziennie sprawdzam i nie widzę;)

              • Flo. on said:

                Nie myślę;p W ogóle nie postrzegam siebie przez pryzmat słowa matka;)
                Codziennie?;)) Kłamczucha;p Dzieć jest zminiaturyzowaną kopią MW, więc to tak jakbym już bloga o nim napisała;)

                • A jak siebie postrzegasz? Kobieta z dzieckiem? Bo to matka, wiesz?:D
                  Zawsze, gdy wracam na bloga codziennie zaglądam do moich linków. Codziennie. Co! Dzien! Nie! Ślepaku;)

                  • Flo. on said:

                    A co ja maryjka jakaś, że według Ciebie występuję wyłącznie z dzieckiem?;) Postrzegam siebie tak samo jak wcześniej.

                    • Nie napisałam, że musisz zawsze mieć obok bobka, napisałam, że już jesteś matką i jako matka może możesz więcej. Pewnie możesz, przynajmniej Becik tak uważa:D

  2. Szczęściara on said:

    Byłam w lipcu pytać się o wypożyczenie, to mi pani powiedziała, że mogę przyjść maj/czerwiec. Niedługo lądujemy z Lenorem w Polsce, to mam zamiar się wybrać do kilku salonów i zobaczyć w czym jest mi ok. Finalnie chyba i tak będę szyła, bo to wyjdzie znacznie taniej.

    Orkiestrę/Dja macie? Fotograf? Kamerzysta? Fryz? Makijaż? 😀

    Te nauki to nadal dla nas aktualne? Jeśli tak, to będę się odzywać na priv.

    • Ja nie chcę wypożyczać, bo – przynajmniej tak podejrzewam – wśród miliona sukienek to ja się nie odnajdę.
      Wiesz już, gdzie będziesz szyła i jaką sukienkę konkretnie? Bo mnie się tak wiele podoba, że już sama nie wiem, co robić. A z szyciem się jednak trochę boję. Jest co prawda 1 projektantka, która mogłaby mi uszyć, ale nie wiem, czy chcę aż tyle kasy w to wtopić.
      Zespół jest, fotografa i kamerzystów mamy, fryz zarezerwowany, makijaż robi mi kuzynka, która ma gabinet kosmetyczny.

      Tak, nauki, których nie trzeba robić nadal aktualne. Trzeba tylko podjechać do Wawki;)

      • Szczęściara on said:

        Koleżanka ma fajną krawcową w Katowicach. Jest to koszt do 2500 zł, a podejrzewam, że ja zmieściłabym się w kwocie 1500 zł. Sukienkę chcę w miarę normalną, raczej bez koronek. Dekolt na pewno i rozcięcie mi się zamarzyło 🙂 Tej koleżance uszyła suknię za 1100 zł, a innej wyceniła uszycie kiecki takiej jak Gala Keira, czyli cała góra z koronki, za 1700 zł.
        No to teraz tylko musicie czekać, bo reszty i tak wcześniej nie da się załatwić.

        Kurcze… w sensie, że my byśmy musieli podjechać?

        • Całkowitego szycia sukienka nie oddałabym krawcowej, jedynie projektantce. Widziałam wiele niewypałów i bałabym się. Ale z drugiej strony, są to już kwoty ogromne, więc nie wiem, czy powinnam.
          Ja z kolei wiem, że dekoltu na pewno mieć nie chcę, a na pewno nie takiego, przy którym widać cycki. I chyba marzą mi się dwie, więc może bym je jakoś połączyła… Już sama nie wiem, nic nie wiem:|

          Kurcze, w sensie, że co? Chciałaś w jaki sposób to załatwić? Ksiądz miałby się fatygować z papierkiem do Ciebie? I tak robi przysługę, pozwalając na szybką wymianę kopert i zaliczenie tych szaleństw w ciągu 5 minut. No, ja Cię proszę;)

          • Szczęściara on said:

            Widziałam suknię koleżanki, widziałam jej kiecki na stronie na Facebooku i nie ma się do czego przyczepić. W salonach też szyją krawcowe. Ja nie zamierzam wydawać na kieckę na jedną noc więcej niż 2 tysiaki. Sami płacimy za wesele i jednak liczymy się z wydatkami.

            Nieeee 😀 Oszalałaś. W sumie szkoda, że nie napisałam wcześniej to może mogłabyś przy okazji waszych nauk nasze „załatwić”. Coś wymyślimy 😀

            • Ja się liczę z wydatkami, ale może nie aż tak restrykcyjnie jak Ty po prostu:P Kilka koleżanek szyło sukienki i każda odradza. Zastanawiam się nad tą projektantką od kuzynki, ale właśnie to już są ogromne kwoty, więc nie wiem, czy chcę wydać na kilka godzin w sukience miliony monet.

              Nie, nie mogłabym. Ksiądz siada, pyta, co u Was, czy lubicie koty (bo sam ma kilka) i dziękuje za odwiedziny. Następuje wymiana kopert i nauki jedne i drugie macie odbębnione. Ale zaocznie trochę trudno.
              Chcesz mi powiedzieć, że wolicie robić nauki normalnie zamiast przyjechać do Wawki na 10 minut? Szalejstwo!;)

              • Szczęściara on said:

                Odradzają, bo nie wyglądały tak jak chciały czy było kijowo uszyte? Mnie ta opcja na razie najbardziej przekonuje. Bardziej niż ceny na sukniach w salonie powyżej 3 tysiaków 😀

                Na razie nie wiem, co wolimy. Ja będę w Polsce, a Grzesiek na Islandii. Obgadamy temat i dam znać.

                • Jedna mówi, że krawcowa nie uszyła tak, jak miała uszyć, druga, że po uszyciu okazało się, że jednak nie wygląda w tym najlepiej i przy zmianach sukienka cała się zmieniła i wyglądała źle, trzecia, że wygląd odbiegał od tej zamówionej (na podstawie zdjęć). Ja to w sumie bym się ucieszyła, zamykając się w 3 k:P

                  Nam zależało, aby nie uczęszczać na nauki w ogóle. Na samo wspomnienie 2 h, które spędziłam za Mata kiedyś, aż mnie trzęsie;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: